Wyspa Wisła

– Zjeżdżamy! – spontaniczna decyzja, trochę bez przekonania, co zobaczymy za zakrętem. Po chwili upewniłam się, że warto zbaczać i rozglądać się na boki. Taka życiowa dewiza.

Stężyca. Nasz punkt na nadwiślańskiej trasie. W sumie nie punkt, tylko wyspa.

Już z perspektywy parkingu wiedziałam, że miejsce nie jest banalne. Zaskoczyło jakością na tle wielu pseudo-dworków czy sal weselnych na 200 gości. Tu zobaczyłam smak. A przede wszystkim dobrą architekturę.

SONY DSC

Znaleźliśmy się właśnie w dolinie środkowej  Wisły. Przed nami rozpościerało się 30 hektarów łęgów. A wśród nich pełna rekreacja – ścieżki piesze, rowerowe a także naturalny basen.

SONY DSC

To był rzeczywiście upalny dzień. Gwar i szum. Ludzie bawili się. Odpoczywali. Bez nadęcia.

SONY DSC

Główny mecenas miejsca okazał się jednak bezlitosny. Przepasał wstęgą cały obiekt. A raczej – ścisnął. Auć.

SONY DSC

.:.

SONY DSC

Schowaliśmy się pod figlarny daszek. Za dużo słońca. Drewniana elewacja dawała namiastkę chłodu.

SONY DSC

.:.

SONY DSC

A w szybach odbijała się cała okolica. Zwielokrotniał się obraz.

SONY DSC

Okazuje się, że 100 kilometrów od Warszawy także można.

WySPA Wisła by Czesław Bielecki.

SONY DSC

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>